To na Tarsonis wylądował główny statek ludzkich osadników. Mieszczący się na jego pokładzie superkomputer znacznie przyspieszył rozwój na planecie zostawiając w tyle dwie pozostałe kolonie. Sprzyjał temu również panujący na planecie klimat i warunki terenowe.
Tarsonis zaproponowało utworzenie wspólnego rządu. Oferta została jednak przez Morię i Umoję odrzucona. Obie planety bały się, że nie będą miały realnego wpływu na skorumpowany rząd Tarsonis. Rozsierdzone tym wysokie rody stworzyły Konfederację Terran i spróbowały narzucić swoją wolę siłą. Dało to początek czteroletniej Wojnie Gildii, po której zawarto z Morią porozumienie, które pozostawiało wprawdzie planetę w rękach gildii, jednak znaczną część zysków płynęła do skarbu Tarsonis.
Wraz z upływem czasu pogłębiała się przepaść pomiędzy najbogatszymi i najbiedniejszymi w układzie. Gdy na Korhal senator Angus Mengsk zebrał wystarczające poparcie polityczne i ogłosił niezależność od Konfederacji, ta nakazała eksterminację jego rodziny. Jednakże nasłany oddział duchów nie mógł zamordować nieobecnego w tym czasie syna, Arcturusa. Ten przejąwszy schedę po ojcu poprowadził rebelię. W odpowiedzi rząd Tarsonis wydał rozkaz ataku nuklearnego. Powierzchnię Korhal zrównano z ziemią. Mengsk, który po raz kolejny uciekł śmierci potępiwszy atak, ruszył do walki z dodatkową determinacją. Wykorzystawszy inwazję Zergów pokonał osłabioną konfederację tworząc Dominium Terran.
Tarsonis nie przetrwało ataku Zergów. Zginęły ponad dwa miliardy Terran, zaś Rój oddalił się niedługo po ataku. Mengsk co prawda obiecał uchodźcom, że z czasem przywróci planecie jej dawny blask, jednak wyraźnie nie spieszy się z dotrzymaniem słowa. Na razie planeta jest penetrowana przez jego oddziały w celu odzyskania planów wojskowych i wszelkich informacji, które pozostały na planecie po wyniszczającej wojnie.


